Zwykłe skimmery basenowe zwykle po prostu dryfują. Dwa korpusy, śruby, pomiędzy nimi kosz do zbierania liści. Prosta fizyka. Stabilna nisza.
Bublue BuVortex próbuje czegoś nowego. Nazywają to „aktywną absorpcją”. Nazwa sugeruje siłę lub ssanie. W rzeczywistości nie jest to ani jedno, ani drugie. Urządzenie zamienia wodę w minitornado. Wir ten wciąga zanieczyszczenia z powierzchni. Głęboko w dół. W podwodną pułapkę.
Testowałem to przez tydzień. Nie miałem pojęcia, co dokładnie oznacza „aktywna absorpcja”, ale musiałem zrozumieć, czy koncepcja wiru zadziałała. A może to tylko teatralna świecidełka.
Sprzęt
Wygląda jak lądowisko dla satelity. Ciężki. 5,2 kg plastiku i elektroniki.
W miejscu obrotu znajduje się kolumna centralna o szerokości około 30 cm. Nad nim umieszczono dwuczęściowy kosz filtrujący z siatką. Poniżej znajduje się obszar zbiórki. Wokół środka znajdują się cztery ramiona pływakowe. Trzymają urządzenie w pionie. W jednym rękawie znajdują się przyciski, port zasilania i przełącznik Bluetooth dla aplikacji.
Pięć części do złożenia. I pięć części do posprzątania później. Ta liczba ma znaczenie.
Jest też dość wysoki. Wymagane jest półtorej stopy (około 45 cm) wody. Jeśli Twój basen ma płytką część i głębokość jest mniejsza, powodzenia.
Żadnego słońca – żadnej pracy
Oto fatalny błąd. Brak paneli słonecznych.
Większość odpieniaczy zasilana jest światłem słonecznym. Wrzucasz je do wody. „Budzą się” o świcie. W nocy „śpią”. Nie myślisz o nich, dopóki się nie zatkają.
Czy ta bestia jest zasilana na baterie? Trzeba go naładować. Ładowanie trwa cztery godziny. Cechy obiecują trzy. Udało mi się wycisnąć cztery, co wydaje się hojne, ale bądźmy realistami. Czwarta. To nic.
Wyobraź sobie, że w listopadzie Twoje podwórko zrzuca liście. Liście spadają jak deszcz. Uruchamiasz tego robota. Pożera je w ciągu czterech godzin. Potem „umiera”. Wyciągasz to. Ładowanie. Do tego czasu minęła już kolejna godzina. Opadły nowe liście. Stare utonęły. Cykl zostaje przerwany. Próbujesz nadrobić zaległości, a zegar tyka przeciwko tobie.
Czy jest to krytyczna wada? Dla mnie – tak. Lubię automatyzację, a nie rutynę.
Wydajność: katastrofa swingowa
Nie porusza się płynnie w wodzie. On się kołysze. Prędkość do 33 stóp na minutę. Porusza się chaotycznymi zygzakami. Aplikacja ma tryb „wzmocnienia narożnika”, który próbuje wypchnąć ją do krawędzi. Trochę pomógł. Częściowo. Ale moje liście unosiły się pośrodku, kpiąc ze mnie.
Do czasu wyczerpania się baterii zebrał 70 procent. Utonęło 20 proc.
Dziesięć procent pozostało na powierzchni. Dziwny.
Zwykłe odpieniacze tworzą fale. Spychają wody powierzchniowe w dół. Liście toną lub zostają uwięzione. BuVortex jest cichszy. Mniej turbulencji. Liście unoszą się raczej od niego niż ku niemu.
Większość innych robotów czyści basen w 90 minut. Dzięki temu moja woda przez wiele dni wyglądała jak bar sałatkowy.
Koszmar sprzątania
Zdemontuj pięć części. Co cztery godziny.
Sitko w okrągłej ramce? Trzyma śmieci w niewoli. Przykleja się do niego brud. Bardzo. Możesz go spłukać. Nie da się tego wypolerować bez zabicia się. Myślę, że sieć została zaprojektowana tak, aby łapać to, czego nie da się złapać.
Ale głównym problemem nie jest brud. Problem jest rutynowy.
Nie możesz go po prostu wrzucić do wody na tydzień. Musisz to wyciągnąć. Czysty. Włączać. Wyłączyć coś. Zwróć to z powrotem. Płukanie. Powtarzać.
Okazało się, że trzymam ręczną siatkę. Spojrzałem na nią. Czy jest szybszy? Czasami tak.
Ciekawie się go ogląda. Jak mała mechaniczna ośmiornica wysysająca śmieci. I jest cichy. Przyjemnie cicho. Przy cenie 260 dolarów ze zniżką jest to tania technologia, która robi… co?
Być może masz mały staw. Spa. Coś, gdzie liście opadają raz w miesiącu. Być może podoba Ci się pomysł wiru.
Do zwykłego przydomowego basenu jesienią? To po prostu dodaje więcej pracy.
Liście i tak w końcu utoną. Po co z nimi walczyć?























