Pamiętasz Internet, zanim algorytmy zaczęły decydować, co jest ważne, a co nie?
W tamtych czasach nawigowaliśmy po stronach poprzez katalogi. AltaVista. Wieśniak. Znaleźliśmy strony pełne pasji hobbystów, naukowców i entuzjastów technologii, którzy tworzyli witryny tylko dla zabawy. Żadnych reklam. Brak linków sponsorowanych w najwyższych wynikach. Tylko treść.
Ale wszystko się zmieniło. Monetyzacja pochłonęła Internet. Teraz wyniki wyszukiwania są zaśmiecone. AI generuje strony, których nikt nie czyta. Jednostki reklamowe chowają się za wynikami organicznymi.
Twórcy Kagi uważają to za błąd.
Przywołują ducha „starej szkoły”, ale z nowoczesnymi narzędziami. Ich wyszukiwarka jest płatna. Stawia prywatność na pierwszym miejscu i nie zawiera reklam. A teraz nadzorują także to, co nazywają Małą Siecią. To zbiór stron internetowych stworzonych przez ludzi. Wybrane przez ludzi. Napisane przez ludzi.
Po co płacić za wyszukiwanie, skoro Google jest bezpłatne?
Kagi zadaje trudne pytanie.
Poszukiwania kosztują. Zawsze. Jedyna różnica polega na tym, kto płaci. W Google płacisz swoimi danymi. Przeglądając reklamy, płacisz swoją uwagą. Płacisz, sprzedając swoje zachowanie temu, kto zaoferuje najwyższą cenę.
Z Kagi płacisz w dolarach.
Podstawowy plan kosztuje 5 dolarów miesięcznie. Za te pieniądze otrzymasz 300 wyszukiwań, w tym dostęp do ich asystenta AI. Jeśli chcesz nieograniczonej liczby wyszukiwań, cena wzrasta do 10 USD. Dostępny jest bezpłatny okres próbny obejmujący 100 wyszukiwań w celu przetestowania wód.
Czy warto?
Dla niektórych tak. Wyniki są czystsze. Brak linków promowanych. Nie ma okienek „Ludzie też pytają”, które miałyby powstrzymywać Cię od kliknięcia. Szukasz zespołu i dostajesz jego oficjalną stronę internetową, stronę w Wikipedii, może film na YouTube. To wszystko. Mam wrażenie, że wróciliśmy do roku 2005.
Jak działa Little Web w Kagi
Kagi nie jest już tylko wyszukiwarką.
Tworzą internetowy ruch kontrkulturowy. Projekt Small Web wyróżnia witryny, które przeciwdziałają fali śmieci generowanych przez sztuczną inteligencję. Chcą wydobyć na powierzchnię to, co najlepsze w Internecie. Coś stworzonego przez ludzi.
Pomyśl o starym StumbleUpon. Jeśli pamiętasz ten odległy czas.
Dostępny jest przycisk „Następny artykuł”. Klikasz i trafiasz na losową stronę. Bloga. Wysoko wyspecjalizowane forum. Projekt osobisty. Jeśli Ci się spodobało, dodaj go do ulubionych. Jeśli Ci się to nie podoba, kliknij „Dalej”. To są badania, a nie optymalizacja.
Celem jest uniknięcie Internetu zdominowanego przez algorytmy i reklamy. Znajdź sygnał wśród hałasu.
Jaką wyszukiwarkę wybrać w 2024 roku?
Musisz zdecydować, co jest dla Ciebie ważniejsze.
Jeśli chcesz wygody i integracji ze wszystkim, czego używasz, Google jest standardowym wyborem. Jest szybki. Zna twoją historię. To nic nie kosztuje. Ale jest też głośno.
Jeśli ważna jest dla Ciebie prywatność i trafność wyników, Kagi jest alternatywą. To sprawia, że myślisz o tym, czego dokładnie szukasz. Nagradza konkretne prośby. Ignoruje sztuczki SEO, które zaśmiecają resztę sieci.
Kagi ma swój własny indeks. Promuje strony internetowe non-profit. Próbuje oceniać jakość, a nie ilość.
Przyszłość otwartego internetu
Czy stara sieć powróci?
Prawdopodobnie nie całkowicie. Istnieją jednak strefy oporu. Kagi jest jednym z nich. Dowodzą, że ludzie są skłonni zapłacić za lepsze doświadczenia użytkownika. Dowodzą, że istnieje zapotrzebowanie na interakcję międzyludzką w Internecie.
Możesz dołączyć do Małej Sieci. Odkryj to. Znajdź witryny, które wydają się prawdziwe.
Możesz też pozostać w kanale algorytmicznym.
Wybór należy do Ciebie.























