Jibo nie żyje.
Niech żyje Jibo. Najprawdopodobniej nie.
Jibo był uroczym robotem społecznym, który stał nieruchomo w twoim salonie. Pojawił się w 2014 roku. W tym czasie branża inteligentnego domu nawet nie zaczęła się rozwijać. Inteligentne głośniki Amazon Echo były tylko marzeniem Jeffa Bezosa. Jibo nie mógł się ruszyć. Nie mógł niczego dotknąć. Ale mógł się zachwiać. Mógłby rozmawiać. Wydawał się miły. Był czarujący. Nie był jednak na tyle kompetentny, aby przeżyć. Zmarł zbyt wcześnie, bo ludzie chcieli użyteczności, a nie tylko słodyczy.
Teraz ten sen powraca. W innej, nieco bardziej złowrogiej formie.
Lingverse ożywia tę koncepcję. Nie budują robota. Budują kamerę. Lub urządzenie do noszenia. Albo po prostu przycisk do papieru z soczewką. Urządzenie nazywa się iKairos. Firma Lingverse niedawno zamknęła rundę finansowania tego konkretnego gadżetu w wysokości 29 milionów dolarów. Można go nosić jako wisiorek. Przymocuj do koszuli. Lub przykręć go do stołu. Podobnie jak Jibo. Dozorujący.
Jest kilka szczegółów. W świecie startupów jest to uważane za funkcję, a nie błąd.
Czym właściwie jest iKairos?
Lingverse mówi, że możesz zadawać pytania iKairosowi. Można mu delegować zadania. Można zrobić to samo, co współcześni asystenci głosowi – czyli nic nadzwyczajnego. Najprawdopodobniej urządzenie będzie kosztować od 19 do 29 dolarów. Ale w mojej głowie to literówka: 199 dolarów do 249 dolarów. Do tego abonament. Bo co lepiej mówi „osobisty asystent” niż płacenie miesięcznej opłaty za zwykłą ciekawość?
Nazwa pochodzi od słowa Kairos (z greckiego „właściwy moment”). Jest zgodne z Ikarem. Ten sam facet, który poleciał zbyt blisko słońca i spadł z nieba. Firma twierdzi, że to przypadek. Nazwę wybrano ze względu na boom na generatywną sztuczną inteligencję, który sprawia, że jest to idealny czas na sztucznego asystenta osobistego.
„Nadszedł czas, aby połączyć wszystkie te technologie w jedną całość” – powiedział WIRED Jiawei Gu, dyrektor generalny. Twierdzi, że iKairos kontynuuje pierwotne marzenie Jibo.
Naprawdę?
Ge zasiadał w zarządzie Jibo przed upadkiem firmy. Nie jest założycielem. Lingverse twierdzi, że ma „błogosławieństwo” założycieli Jibo. Nie są właścicielami własności intelektualnej. Jednak na stronie internetowej znajduje się informacja, że Jibo jest produktem. Lingverse jest właścicielem szeregu kluczowych patentów, ale nie chce ujawnić, które z nich. Walutą jest tu niejednoznaczność.
Opiekun czy podglądający podglądacz?
Komunikat prasowy jest pełen modnych słów.
iKairos będzie „w sposób ciągły monitorować Ciebie i Twoje otoczenie”. Zacznie „pełnić rolę osobistego opiekuna AI”. Brak szczegółów jak dokładnie. Brak wyjaśnienia, co to oznacza.
Jest to urządzenie o podwójnym przeznaczeniu. Zdatny do noszenia. Stacjonarny.
Gdy jest nieruchomy, obserwuje Cię. Zbiera dane o tym, jak wchodzisz w interakcję ze światem. Kiedy jest na tobie, widzi twoimi oczami. Dwa punkty widzenia. Holistyczne postrzeganie. Dane te są następnie przekształcane. Co?
W obrazach wygenerowanych przez sztuczną inteligencję.
Na stronie internetowej jest teraz napisane, że jest to „magazyn AI”. Slogan: „Każdy naznaczony moment staje się kapsułą”. Szuka tego, co ważne. Potem go ratuje.
Obejrzyj przykładowe obrazy. Wyglądają przerażająco. Bardzo podobny do śmieci AI. Plastikowa skóra. Topniejące tła. Sny pozbawione logiki.
„Uwiecznia Twój dzień bez wysiłku” – powiedział rzecznik. „Pod koniec każdego dnia rodzi refleksje.” Życie z nim pomaga ci zrozumieć siebie. Lekka nostalgia.
Czy to jest przydatne? A może to po prostu kolejny filtr?
Lingverse dobrze zna zawartość AI. Tworzą czytającego bota o nazwie Luka AI dla dzieci. Na targach CES 2026 pokazali Luka AI Cube. Ma aparat. Odpowiada na pytania. Zamienia dzieła sztuki w niepokojące, mówiące filmy AI. Istnieją technologie. Jakość? Wątpliwy.
Na pytanie, czy obrazy staną się śmieciami AI o niskiej jakości, firma zaprzeczyła. Twierdzą, że istnieje „kontrola jakości”. Obrazy zostały zweryfikowane. Scena wizualna zestawiona jest z kontekstem dźwiękowym. Gdzie byłeś? Kto był w pobliżu? Co zostało powiedziane. Możesz wybrać, które obrazy zapisać.
Oznacza to, że sztuczna inteligencja przygotowuje projekt. Edytujesz ostateczną wersję roboczą.
Paradoks prywatności
Lingverse dba o prywatność.
Brak nagrywania wideo. Aparat robi zdjęcia. Są one później usuwane. Dźwięk jest nagrywany tylko po wykryciu ludzkiego głosu. Fizyczna kurtyna. Dane przetwarzane są na urządzeniu lub szyfrowane. Modele nie są szkolone na tych danych.
Brzmi czysto. Dopóki nie zorientujesz się, że urządzenie nieustannie szuka „chwili”. Nieustannie decyduje o tym, co jest „zaznaczone”. Co „warto nagrać”.
Algorytm jest sędzią.
Przedsprzedaż rozpocznie się pod koniec roku.
Czy ktoś to w ogóle kupi?
Rynek jest przesycony.
Jabłko. Amazonka. Google. Pokładają duże nadzieje na inteligentne głośniki. W zeszłym miesiącu Google wypuściło nowe głośniki AI. OpenAI współpracuje z Johnniem Ive. Plotki mówią, że w drodze będzie asystent domowy z ekranem iPada. Apple pracuje nad hubem.
A co z czasopismami? Spójrz na sztuczną inteligencję Bee. Spójrz na Looki L1. Zdjęcia Google umożliwiają już przetwarzanie zdjęć rodzinnych przez sztuczną inteligencję.
Po co płacić 249 USD plus abonament za urządzenie, które robi to samo, co Twój telefon? Najprawdopodobniej jeszcze gorzej. Obrazy są określane jako „niesamowite”. Twierdzenia dotyczące prywatności opierają się na wierze w szyfrowanie.
Jibo poniósł porażkę, ponieważ był to robot, który nie mógł zrobić nic pożytecznego. To była dekoracja.
iKairos może zawieść z tego samego powodu. To dekoracja, która Cię obserwuje. Generuje „śmieci”, które przypominają Ci, kim jesteś. To lustro zbudowane z pikseli i obietnic.
Lingverse wykorzystuje dziedzictwo Jibo. Robota kochano za obecność, a nie za obecność umysłu. iKairos jest bardzo obecny. Czy ma wystarczającą inteligencję?
Będziemy musieli poczekać. I patrz. I zastanawiamy się, czy naprawdę chcemy, aby nasze wspomnienia były interpretowane przez algorytm, który nie rozumie słońca.























