Bernie Sanders nie ukuł tego wyrażenia. Jednak w 2016 r., jako kandydat na prezydenta, jako pierwszy wprowadził do publicznej wiadomości koncepcję „Medicare dla wszystkich” z marginesu. Pomysł na papierze był prosty: rozszerzyć finansowaną przez rząd sieć zabezpieczeń dla seniorów, tak aby obejmowała każdego Amerykanina. Reakcja była binarna. Postępowcy z zadowoleniem przyjęli ten pomysł. Republikanie nazwali to socjalistycznym koszmarem. Umiarkowani Demokraci przyjęli podejście wyczekujące, obawiając się wysokich kosztów problemu.

Przejdźmy szybko do wyborów 2020. Liczbę kandydatów zmniejszono z 20 do 11. Retoryka pozostała ta sama. Ale coś się zmieniło. Według styczniowego sondażu Kaiser Family Foundation poparcie dla „narodowego planu zdrowotnego” osiągnęło 56 procent. Liczba ta utrzymuje się na stałym poziomie od czerwca 2017 r. Obecnie tę koncepcję popiera nawet 24 proc. Republikanów. Sanders nadal bierze udział w wyścigu, ma 78 lat i nie jest już jedynym głosem na sali.

Na scenę wchodzi Pramila Jayapal.

W lutym 2019 roku Demokratka z Waszyngtonu i jej postępowi sojusznicy wprowadzili Ustawę Medicare for All z 2019 roku. To nie jest tylko przeróbka ustawy Sandersa z 2017 roku. To jest eskalacja. Jeśli szukasz tego, czym ta nowa oferta różni się od poprzednich wersji, odpowiedź leży w jej bezkompromisowym charakterze. Plan Jayapala nie tylko rozszerza ochronę ubezpieczeniową. Wzywa do całkowitej likwidacji prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych.

Plan Jayapal: brak składek, brak prywatnego ubezpieczenia

Obecny system to kołdra patchworkowa. Masz plany zapewniane przez pracodawcę, plany rynkowe zgodnie z ustawą Affordable Care Act (ACA), Medicaid i Medicare. Jayapal chce spalić tę patchworkową kołdrę.

Jej projekt ustawy ustanawia system jednego płatnika oparty na trzech niewzruszonych zasadach:

  1. Ubezpieczenie powszechne od urodzenia do 100. roku życia. Wiek nie jest już progiem. Noworodki otrzymują taką samą kartę jak osoby starsze.
  2. Zakaz dotyczący konkurencji prywatnej Prywatnym ubezpieczycielom zabrania się oferowania planów konkurujących z programem krajowym. To nie tylko korekta rynkowa. Jest to nakaz eksmisji wartej 1,2 biliona dolarów branży prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych.
  3. Brak wydatków bieżących. Brak premii. Żadnych franczyz. Żadnych współpłatności. Brak współubezpieczenia. Pokazujesz czerwoną, białą i niebieską kartkę. Poddajesz się leczeniu. Kropka.

„Nadszedł czas na Medicare dla wszystkich”. — Rep. Pramila Jayapal

Skala jest szersza, niż wielu zdaje sobie sprawę. Plan Jayapala rozszerza Medicare o kompleksową opiekę stomatologiczną, wzrokową i słuchową oraz opiekę długoterminową. Ostatnie z powyższych ma ogromne znaczenie. Opieka w domu opieki, niegdyś obciążenie finansowe dla wielu rodzin, staje się usługą objętą ubezpieczeniem.

Karen Pollitz, ekspert ds. polityki zdrowotnej w Fundacji Rodziny Kaiserów, zwraca uwagę na prostotę proponowanego modelu. Otrzymujesz kartę. Dbają o ciebie. Obejmuje wszystko, co obecnie obejmuje ubezpieczenie prywatne, plus usługi dodatkowe. Jest kompleksowy. Obejmuje wszystko. I tak, może to doprowadzić wielu autorów not analitycznych na skraj bankructwa.

Czym „Medicare dla wszystkich” NIE jest

Zamieszanie trwa. Krytycy często mylą „Medicare dla wszystkich” z „medycyną uspołecznioną”. Wskazują na brytyjską państwową służbę zdrowia (NHS). W Wielkiej Brytanii ubezpieczycielem jest rząd. Jest także właścicielem większości szpitali i zatrudnia większość lekarzy. Jest to monopol pionowy.

Plan Jayapala nie jest taki sam. Jest bliższy systemowi kanadyjskiemu, często określanemu po prostu jako „Medicare”.

W Kanadzie lekarze i szpitale pozostają firmami prywatnymi. Konkurują o pacjentów. Ale nie konkurują o ubezpieczenia. Fakturują jednego płatnika publicznego. Wszystkie zwroty pieniędzy przechodzą przez system rządowy. Motyw zysku istnieje w obszarze udzielania pomocy, a nie w obszarze jej finansowania.

Istnieje jednak niuans. Wersja kanadyjska nie obejmuje wszystkiego. Stomatologia, wzrok, leki na receptę i opieka długoterminowa są w dużej mierze wyłączone z zasięgu opinii publicznej. W przypadku tych konkretnych usług obywatele często korzystają z prywatnego ubezpieczenia.

Propozycja Jayapala wypełnia tę lukę. Zmusza system publiczny do pokrycia tego, co Kanada pozostawia sektorowi prywatnemu. To zasadniczy kompromis. Tracisz branżę prywatnych ubezpieczeń. Otrzymujesz pełną ochronę finansową przed wydatkami na leczenie. Jaka jest jednak cena tej ochrony? W tym miejscu liczby się komplikują.

Rzeczywistość finansowa

Obecny system kosztuje Amerykanów biliony dolarów. Samo administrowanie ubezpieczeniem prywatnym zwiększa koszty ogólne o miliardy. Kody rozliczeniowe. Negocjacje o sieciach. Marketing. Zysk.

System jednego płatnika eliminuje te nadwyżki. Ale to nie eliminuje kosztów. Ona to po prostu porusza.

Nie chodzi o to, czy pomoc jest bezpłatna w momencie jej otrzymania. Pytanie kto za to płaci z góry. Podatki wzrosną. Znacznie. Oszczędności wynikające z wyeliminowania prywatnych składek i biurokracji administracyjnej równoważą część tego obciążenia. Ale efekt netto? Zależy to od tego, jak skonstruowany jest kod podatkowy.

Wcześniejsze projekty ustaw Sandersa proponowały finansowanie poprzez podniesienie podatków dla bogatych i korporacji. Przepisy Jayapal mają podobne intencje, różnią się jednak całkowitym zakazem prywatnej konkurencji.

Czy warto?

W przypadku osób stojących w obliczu bankructwa medycznego odpowiedź skłania się ku „tak”. W przypadku tych, którzy mają dobre ubezpieczenie od pracodawcy, którego lubią, odpowiedź skłania się ku „nie”. Tracą wybór. Tracą specyficzną sieć dostawców, do której są przyzwyczajeni. Płacą większe podatki.

Matematyka polityczna jest złożona. 56-procentowe poparcie to większość. Ale większość nie uchwala prawa. Do tego potrzebny jest super 多数. A pole kandydatów na rok 2020 jest zatłoczone. Nie wszyscy są gotowi na zakłócenie branży ubezpieczeniowej.

Rachunek Jayapala jest oświadczeniem. To jest gwiazda polarna. Czy stanie się to prawem, to już inna historia. Przesłuchania już się rozpoczęły. Debata przesunęła się z pytania „czy” na pytanie „jak”. A pytanie „jak” jest drogie.

Cena podatkowa ubezpieczenia powszechnego

Mechanika systemu z jednym płatnikiem jest prosta w teorii, ale brutalna w praktyce. Rząd federalny staje się jedynym ubezpieczycielem. Aby sfinansować ten monopol, potrzebuje pieniędzy. Dużo pieniędzy.

Obecnie rząd pokrywa około połowy kosztów opieki zdrowotnej w kraju w ramach istniejących programów. Jednakże pełne przejście na Medicare dla wszystkich wymaga zastąpienia prywatnych składek, odliczeń i dopłat, które obecnie płacą osoby fizyczne i pracodawcy. Ta różnica nie znika sama. Jest wypełniona nowymi podatkami.

Skalę trudno sobie wyobrazić, dopóki nie spojrzy się na książki. W 2018 roku samo Medicare pochłonęło 605 miliardów dolarów z budżetu federalnego wynoszącego 4,1 biliona dolarów. To 15 procent każdego dolara otrzymanego przez rząd. Ustawa zaproponowana przez Sandersa na 2017 rok oszacowała koszty na oszałamiające 32 biliony dolarów w ciągu dziesięciu lat. Liczba ta nie obejmuje opieki długoterminowej, która jedynie zwiększy całkowitą kwotę.

Eksperci tacy jak Pollitz zwracają uwagę na ogromną skalę transformacji. „To dużo pieniędzy” – mówi. Mechanizm generowania dochodów będzie prawdopodobnie obejmował podwyżki podatków dochodowych, podatków od wynagrodzeń, opłat od osób prawnych i akcyzy. Jest to fundamentalna zmiana sposobu finansowania opieki zdrowotnej przez kraj.

Czy wsparcie upadnie pod presją wyższych podatków?

Opinia publiczna na temat Medicare dla wszystkich jest niepewna w obliczu projektu ustawy reformującej. Kiedy Amerykanie zorientują się, że ich podatki dochodowe prawdopodobnie wzrosną, aby pokryć okres przejściowy, poparcie dla krajowego systemu opieki zdrowotnej spadnie o 23 procent. Strach przed podwyżką podatków jest silnym czynnikiem odstraszającym, nawet dla tych, którzy są niezadowoleni z obecnego ubezpieczenia.

Krytycy wykorzystują kwotę 32 bilionów dolarów, aby argumentować, że plan jest nieosiągalny. Liczby są naprawdę wysokie. Ale są one również mylące, gdy patrzy się na nie osobno.

Rozważmy obecną bazę. Amerykańskie gospodarstwa domowe i rząd wydają łącznie 3,5 biliona dolarów rocznie na opiekę zdrowotną. To więcej niż w jakimkolwiek innym kraju na świecie. Jeśli przeanalizujesz obecne wydatki na dziesięć lat, będzie to 35 bilionów dolarów.

„Jeśli pomnoży się to przez 10 lat, wyjdzie 35 bilionów dolarów, czyli nawet więcej niż koszt propozycji Sandersa Medicare for All”.

W modelu jednego płatnika Amerykanie płaciliby zerową składkę. Zero odliczeń. Zero współpłatności. Pieniądze nadal będą pochodzić z ich kieszeni, ale trafią do Urzędu Skarbowego (IRS), a nie do firm ubezpieczeniowych i zarządzających świadczeniami farmaceutycznymi. Z tych obliczeń wynika, że ​​przejście na nowy system faktycznie mogłoby w sumie zaoszczędzić pieniądze kraju, pod warunkiem wyeliminowania strat administracyjnych.

Chaos w branży medycznej

Przejście tej wielkości będzie chaotyczne. Najbardziej oczywistymi ofiarami będą prywatni ubezpieczyciele. Bez konieczności zarządzania ryzykiem i promowania planów ubezpieczeniowych większość z nich zostanie zamknięta.

Firmy farmaceutyczne staną w obliczu innego rodzaju presji. Ceny leków prawdopodobnie zostaną ograniczone, co znacznie obniży marże zysku, które od dziesięcioleci napędzają rozwój branży.

Potem przyjdą lekarze i szpitale. Medicare zazwyczaj zwraca koszty usługodawcom po niższych stawkach niż prywatni ubezpieczyciele. Tworzy to jasną hierarchię zwycięzców i przegranych.

“Kluczowym pytaniem jest, jakie będą stawki opłat dla lekarzy i szpitali. Ustawa Jeyapala nie precyzuje tego. Jest to nadal kluczowa kwestia, którą należy się zająć i omówić. “

Pollitz zauważa, że ​​wielu lekarzy już odmawia przyjmowania pacjentów objętych programem Medicare, ponieważ stawki refundacji są zbyt niskie, a papierkowa robota przytłaczająca. Jeśli nowy system znacząco nie zwiększy tych wskaźników, jakość opieki może ucierpieć. Nie ma jednak dowodów na to, że system z jednym płatnikiem sam w sobie skutkuje długim oczekiwaniem na procedury ratujące życie lub mniejszą liczbą zabiegów objętych ubezpieczeniem. W rzeczywistości propozycja Jeyapala ma na celu rozszerzenie zasięgu.

Niektórzy twierdzą, że w ramach obecnego Medicare seniorzy nie muszą czekać w kolejkach po recepty lub wizyty u lekarza. System działa szybko i jest stosunkowo prosty dla osób już ubezpieczonych. Wyzwanie polega na skalowaniu tej efektywności na całą populację bez doprowadzania do bankructwa podmiotów świadczących opiekę zdrowotną.

Rezygnacja i ścieżki alternatywne

Ustawa Medicare for All Act z 2019 r. oferuje wyjście. Lekarze i pacjenci mogą całkowicie zrezygnować z systemu jednego płatnika. Mogą zdecydować się na płatność gotówką za usługi, całkowicie omijając plan rządowy. Chroni to rynek dla tych, których na to stać i którzy chcą uniknąć biurokracji.

Ale czy Medicare dla wszystkich to jedyne rozwiązanie? Nie.

Inne propozycje Kongresu mają na celu mniejsze zakłócanie obecnego przepisu. Niektórzy proponują utrzymanie obecnego systemu prywatnego, ale dodanie opcji publicznej opartej na Medicare. Inni proponowali umożliwienie seniorom, którzy nie kwalifikują się jeszcze do Medicare, wejścia do systemu.

Wydaje się, że opinia publiczna faworyzuje te pośrednie podejścia. Sondaż przeprowadzony w styczniu 2020 r. wykazał, że dwie trzecie Amerykanów opowiada się za dodaniem opcji rządowej. Tylko 56 procent poparło pełny model Medicare for All.

Debata nie dotyczy wyłącznie kosztów. Chodzi o to, ile chaosu kraj jest skłonny znieść w zamian za obietnicę powszechnego zasięgu. Liczby sugerują, że system z jednym płatnikiem może być tańszy w dłuższej perspektywie. Jednak szok polityczny i gospodarczy związany z likwidacją obecnej branży ubezpieczeniowej pozostaje ogromną przeszkodą.