Był wszędzie. Rankiem 11 września 2001 roku Howard Lutnick był już znaną postacią wśród ruin. Dyrektor generalny Cantor Fitzgerald biegał między szpitalami, szukając wśród swoich pracowników ocalałych. To było brutalne, osobiste polowanie.

Ale historia nie zakończyła się na szpitalnych izbach przyjęć. Przeniosła się do zarządu.

Po pierwsze, Lutnik zawiesił płace rodzinom pracowników, którzy zginęli w World Trade Center. Ta decyzja była natychmiastowa. To również stało się kontrowersyjne.

Potem nastąpił zwrot akcji.

W ciągu kilku dni Lutnick zatwierdził premię w wysokości 45 milionów dolarów** dla rodzin ofiar. Tak, zgadza się. Premia. Brak płatności w ramach polisy ubezpieczeniowej. Nie rozstrzyganie roszczeń. Premia.

Na tym nie poprzestał. Założył Fundusz Pomocy Cantorowi Fitzgeraldowi.

Fundacja otrzymała 180 milionów dolarów w postaci darowizn od Lutnicka i jego współpracowników. Środki te trafiły bezpośrednio do rodzin 658 pracowników, którzy stracili życie.

Dlaczego premia?

Większość korporacji zamknęłaby swoje finanse. Zwróciliby się do działu prawnego. Działaliby powoli.

Lutnik działał szybko.

Logika była prosta, ale radykalna. To nie byli tylko pracownicy. Byli to ludzie, których życie zakończyło się w wieżach. Ich rodzinom nie pozostało nic – jedynie smutek i niepewność finansowa.

Wynagrodzenie jest obietnicą przyszłej pracy. Premia to prezent za przeżyte życie. Lutnick postanowił traktować swoich zmarłych pracowników tak, jakby właśnie zakończyli swój najważniejszy projekt: żyli wystarczająco długo, aby zapewnić utrzymanie ich rodzinom.

Ważne liczby

Przyjrzyjmy się konkretnym szczegółom.

  • Zmarło 658 pracowników.
    Premie natychmiastowe wyniosły łącznie 45 milionów dolarów *.
  • Łączna suma darowizn na rzecz funduszu pomocowego wyniosła 180 milionów dolarów.

To 225 milionów dolarów bezpośredniego wsparcia. Biorąc pod uwagę inflację, kwota ta jest dziś jeszcze wyższa.

Konsekwencje

Posunięcie to nie obyło się bez krytyków. Niektórzy kwestionowali aktualność decyzji. Inni kwestionowali skutki podatkowe. Jednak dla rodzin otrzymujących pieniądze te dyskusje miały charakter akademicki.

Działania Lutnika stanowią precedens. Pokazali, że dyrektor generalny może przedkładać życie ludzkie ponad protokoły korporacyjne. To nie było idealne. Początkowe zamrożenie płac było błędem. Ale naprawa nastąpiła szybko.

Co to oznacza dla dzisiejszego biznesu?

Wciąż mówimy o odpowiedzialności biznesu. Wciąż spieramy się o świadczenia pracownicze. Wciąż rozmawiamy o wynagrodzeniach najwyższej kadry menedżerskiej.

Reakcja Howarda Lutnicka na wydarzenia z 11 września pozostaje jednym z najpotężniejszych przykładów tego, co jest możliwe, gdy przywództwo działa pilnie i empatycznie.

To nie była tylko działalność charytatywna. To było oświadczenie.

Pieniądze nie przywróciły pracowników do życia. Nie usunęły bólu. Ale zapewnili ratunek.

Czy istnieją granice tego, co firma może zrobić w czasie kryzysu? Prawdopodobnie tak.

Ale Cantor Fitzgerald był bardzo blisko tej granicy.

I to wystarczyło dla 658 rodzin.