Prawdopodobnie nigdy się nad tym nie zastanawiałeś, ale za każdym razem, gdy wrzucisz ćwierćdolarówkę do automatu, rząd po cichu na tym zarabia.

To nie jest podatek. To jest seniorat (zysk pieniężny).

Z technicznego punktu widzenia jest to różnica między kosztem wyprodukowania monety a jej legalną wartością nominalną. Ale historycznie? Wszystko było dużo bardziej skomplikowane. I znacznie bardziej kontrowersyjne.

Udział królewski

W dawnych czasach monety nie były usługą publiczną. Był to monopol królewski. Królowie mieli wyłączne prawo do zamiany surowca metalowego na pieniądze. I nie zrobili tego za darmo.

Kiedy przynosiłeś do mennicy sztabki złota lub srebra, które miały zostać przetopione na monety, król nie oddał Ci 100% tego metalu. Część zachował dla siebie. Ta część stanowiła seniorat.

Czasami król był chciwy. Zamiast po prostu pobierać procent, zastąpił część cennego złota tanimi metalami nieszlachetnymi. To zdewaluowało walutę. Moneta wyglądała jak srebrna lub złota. Ale w rzeczywistości tak nie było.

Spowodowało to dziwne zakłócenia gospodarcze. Ponieważ rząd zatrzymał część twojego metalu na pokrycie „opłat”, monety, z którymi odszedłeś, były warte na rynku mniej niż surowy kruszec, z którym zaczynałeś.

Kupcy szybko to zauważyli.

Po co płacić za zapieczętowanie cennego metalu, jeśli w trakcie tego procesu stracisz na wartości? Całkowicie przestali sprowadzać sztabki do mennicy. Wynik? Dotkliwy brak monet. Podaż pieniądza wyschła.

W Anglii zakłóciło to system do tego stopnia, że ​​w 1666 r. oficjalnie zniesiono wszelkie opłaty monetarne. Państwo zdało sobie sprawę, że lepiej ponosić koszty, niż blokować przepływ waluty.

Nowoczesna era tokenów

Przejdźmy szybko do dzisiaj. Nie używamy już monet ze względu na ich wartość metaliczną. Używamy ich jako żetonów (podpisów pieniężnych).

Grosz nie jest wart ani grosza, bo jest zrobiony z miedzi. Warto grosza, bo tak twierdzi rząd.

Nowoczesne monety są wykonane z niskiej jakości srebra lub stopów metali nieszlachetnych. Nie potrzebują wartości wewnętrznej. Muszą tylko być trwałe i trudne do podrobienia.

To zmienia matematykę.

Obecnie istnieje znacząca różnica pomiędzy kosztem wyprodukowania monety a jej wartością nominalną. Różnica ta stanowi zysk netto dla państwa.

Różnica pomiędzy kosztem produkcji a kosztem prawnie ustalonym to seniorat.

Nie jest to już „opłata” pobierana z Twojego złota. Jest to wbudowana stopa zwrotu z symbolicznych pieniędzy.

Dlaczego to ma znaczenie?

Większość ludzi postrzega monety jako utopiony wydatek. Dajesz dolara, dostajesz dolara reszty. Jednak mechanizmy tej wymiany są zakorzenione w odwiecznych grach politycznych.

Przejście od senioratu jako podatku od kruszców do senioratu jako zysku z żetonów odzwierciedla większą zmianę w sposobie, w jaki postrzegamy pieniądze.

Monety nie są już nośnikiem wartości. Są to narzędzia zapewniające wygodę. I jak każde narzędzie, mają one koszt produkcji. To, że producent zarabia na każdym egzemplarzu, jest po prostu efektem ubocznym działania systemu.

Czy to zmienia sposób, w jaki wydajesz resztę? Najprawdopodobniej nie. Ale to wyjaśnia, dlaczego rząd nie pobiera za to opłat