Motown nie zaczynało jako światowy gigant. Wszystko zaczęło się od ryzyka w Detroit w styczniu 1959 roku. Berry Gordy Jr. założył wytwórnię, przekształcając ją w jedną z odnoszących największe sukcesy firm należących do Afroamerykanów w Stanach Zjednoczonych. Dziś jest to przełomowe wydarzenie w historii muzyki niezależnej. Firma nie tylko nagrywała piosenki. Zdefiniowała dźwięk.

Ten dźwięk był duszą. Dominował na listach przebojów w latach 60.

Listę artystów czyta się jak podręcznik historii amerykańskiej muzyki pop. Byli Najwyżsi. Pokusy. Smokey Robinson i Cuda. Marvina Gaye’a. Jackson 5. Lionel Richie i Commodores. To nie były tylko hity. To były zjawiska kulturowe.

Ścieżka do Hitsville

Ścieżka Gordiego nie była prosta. Przeniósł się z wiejskiej Gruzji do Detroit. Jego rodzina brała udział w Wielkiej Migracji. Setki tysięcy Afroamerykanów przeniosło się na północ w poszukiwaniu pracy. Przyciągnęły ich zakłady samochodowe w Detroit.

Jego rodzice dużo pracowali. Wierzyli w siebie. Finansowali także jego pierwsze próby muzyczne.

Gordy próbował swoich sił w boksie. Służył w wojnie koreańskiej. Następnie otworzył sklep z płytami jazzowymi w Detroit. Nie potrafił czytać nut. Nie potrzebował tego. Miał intuicyjne przeczucie, co się sprzeda.

Przed Motown próbował przetrwać jako niezależny autor tekstów. Pisał dla Jackie Wilsona. Marva Johnsona. Zarabiał bardzo mało. Był na uboczu sukcesu.

Potem poznał Williama „Smokeya” Robinsona. Nastolatek z Detroit. Kojący falset. Wyraźne poczucie liryzmu. Gordy dostrzegł potencjał. Nagrał zespół Robinsona The Miracles dla End Records. Założył także wydawnictwo Jobete. Te kroki wyznaczają scenę.

W 1959 założył Motown Records. Nazwa pochodzi od pseudonimu Detroit: Motor City.

Dlaczego rok 1959 był dobrym rokiem

Sukces nie pojawił się w próżni. Złożyło się na to kilka czynników.

Po pierwsze, skończyła się era swingu z dużymi orkiestrami. Rządził w czasie Wielkiego Kryzysu. Po II wojnie światowej wyszło z mody. Wielkie orkiestry były za drogie. Jazz się zmienił. Bepoppersi grali do słuchania, a nie do tańca.

Po drugie, popularność zyskiwała rytm i blues (R&B). Pochodził ze śródmieścia. Spopularyzowali ją przywódcy tacy jak Louis Jordan i Lionel Hampton. Niezależne wytwórnie to nagrały.

Duże wytwórnie zignorowały go. Kolumbia. Kapitol. Dopiero Decca wykazała zainteresowanie tą nową energią, która dała początek rock and rollowi. To otworzyło drzwi. Młody przedsiębiorca z dobrym słuchem do R&B mógłby stworzyć małą, ale odnoszącą sukcesy niezależną wytwórnię.

Po trzecie, niezależne wytwórnie należące do Afroamerykanów już odniosły sukces. Peacock Records w Houston autorstwa Dona Robbiego. Vee Jay Records w Chicago przez rodziny Carter i Bracken. Rozkwitali przez prawie dekadę w R&B i rock’n’rollu.

Gordy nie wkraczał na nieznane terytorium. Wchodził w zmieniający się krajobraz.

Pewną rolę odegrały także zmiany społeczne. Harry Belafonte wyreżyserował film „Szanse na jutro” w 1959 roku. Był to pierwszy hollywoodzki film wyreżyserowany przez Afroamerykanina za pośrednictwem jego własnej firmy. Niedawno przyjęto decyzję w sprawie Brown przeciwko Radzie Edukacji. Ruch na rzecz praw obywatelskich nabierał tempa.

Czarne radio było potężne. Była skierowana bezpośrednio do konsumentów afroamerykańskich. Ta publiczność miała wpływ. Właściciele czarnych wytwórni płytowych mogliby zwrócić się do nich bezpośrednio.

Maszyna Hitsville

W latach sześćdziesiątych Motown stało się tytanem. Pod względem popularności dorównywał The Beatles.

Gordy zbierał talenty w Detroit. Wielu z nich korzystało z miejskich programów muzycznych dla szkół. Znajdował się pod adresem 2648 West Grand Boulevard. Adres ten stał się sławny. To było Hitsville.

Dwupiętrowy dom służył jako pracownia i siedziba.

Lista artystów była głęboka. Artyści solowi, tacy jak Marvin Gaye. Mary Wells. Stevie Wonder, który był gwiazdą zarówno jako dziecko, jak i jako dorosły.

Wszędzie były grupy. Zespół The Miracles wydał w 1960 roku pierwszy singiel Motown, który sprzedał się w milionach egzemplarzy, „Shop Around”. Następnie ukazał się album The Temptations. Marta i Vandelowie. Marvelettes.

Starsi artyści również odnieśli sukces. Cztery szczyty. Kontury. Junior Walker i All-Stars.

Niektórzy artyści nie zostali stworzeni przez Motown. Przyszli później. Bracia Isley. Gladys Knight i pestki. Nadal nagrywali hity.

Samochód został zbudowany.

The Supremes zdominowali listy przebojów

W Hitsville w USA na West Grand Boulevard w Detroit w Motown wydarzyła się prawdziwa magia. Ale w tych studiach jedna grupa przyćmiła wszystkie inne. Najwyższe.

Nie tylko stały się popularne. Rządzili w latach 60.

Spójrzcie na tę passę hitów. „Where Did Our Love Go” znalazło się na szczycie list przebojów w 1964 roku. To samo stało się z „Baby Love”. I z hasłem „Przyjdź i zobacz o mnie”. Trzy single numer jeden w ciągu jednego roku. Potem przyszedł rok 1965. „Stop! W imię miłości”. „Znowu w moich ramionach” „Słyszę symfonię”. Jeszcze trzy.

Trwało to dalej. Rok 1966 przyniósł „You Can’t Hurry Love”.

Całkowity. Siedem singli numer jeden w latach 1964-1966.

Żadna inna grupa Motown nie osiągnęła takich wyników. Ani Pokusy. Ani Cztery Szczyty. The Supremes stali się drugą grupą odnoszącą największe sukcesy w całej dekadzie. Wyprzedzili ich jedynie The Beatles. Pozostają jedną z najbardziej dochodowych grup dziewcząt w historii.

Silnikiem tego samochodu była Diana Ross. Jej główny wokal nadał zespołowi wytworny, efektowny blask. Ta sława zapoczątkowała jej karierę solową. Ale w tym czasie była twarzą dynastii.

Formuła zadziałała. Stałe wydawanie płyt. Wyrafinowana produkcja. Wyraźna frontmanka.

Inne zespoły próbowały skopiować to brzmienie. Niewielu się to udało. Supremes po prostu pojawili się we właściwym czasie. Ich trafienia były z góry określone.

Motown stworzyło platformę. Supremes stworzyli dziedzictwo. Diana Ross poszła dalej.

Ale szczyt grupy nastąpił w określonym czasie. Kilka lat. Garść masywnych singli. Potem skład się zmienił. Dźwięk się zmienił. Dobra passa dobiegła końca.

Tak to działa. Płyniesz na fali, dopóki się nie załamie.

Kompozytorzy, którzy stworzyli markę

Hity nie spadały z nieba. Zostały stworzone przez specyficzną grupę mężczyzn, którzy stali się tak samo sławni, jak wykonawcy śpiewający ich piosenki. Brian Holland, Lamont Dozier i Eddie Holland napisali i wyprodukowali większość hitów, które zapewniły The Supremes dominację w połowie lat sześćdziesiątych. Byli niemal tak rozpoznawalni jak sama Diana Ross. Ta sława przyniosła im problemy. Spory o pieniądze z Berrym Gordym doprowadziły do ​​​​pozwu. Trio opuściło firmę. To była wówczas ważna wiadomość w branży muzycznej.

Gordy nie był jedyną siłą twórczą. Ważnym kompozytorem był Smokey Robinson. Podobnie Sylvia Moy, Norman Whitfield, Mickey Stevenson, Ivy Jo Hunter i sam Gordie. Wszyscy byli zaangażowani w produkcję. Część z nich została przydzielona przez Gordy’ego do współpracy z określonymi artystami. Ich sława przysporzyła Gordy’emu problemów, ale maszyna działała dalej. Kiedy The Jackson 5 podpisali kontrakt w 1969 roku, zespół odpowiedzialny za ich wczesne hity był wymieniony po prostu jako The Corporation. To była decyzja dotycząca marki. Ukrył poszczególne nazwy, aby stworzyć jednolite brzmienie.

Bracia Funk i dźwięki młodej Ameryki

O oprawę muzyczną zadbał house’owy zespół The Funk Brothers. Byli jednymi z najlepszych muzyków klubowych i barowych w czarnym Detroit. Jirel Van Dyke grał na klawiszach, Benny Benjamin i Uriel Jones na perkusji, a James Jamerson na basie. Odegrali ogromną rolę w kształtowaniu brzmienia Motown.

Była to odmiana muzyki soul. Zawierał bardziej złożone aranżacje i orkiestrację niż bardziej szorstka południowa dusza, która rozkwitła w Memphis. Motown połączył wpływy rytmu i bluesa, muzyki gospel i popu. Celem był „crossover” – dotarcie poza słuchaczy skupionych na jednym gatunku. Firma starała się dotrzeć do szerokiego grona odbiorców. Wśród tej publiczności znajdowały się białe nastolatki.

Płyty Motown zostały zmiksowane specjalnie tak, aby dobrze brzmiały w radiach samochodowych. Potężna sekcja rytmiczna sprawiła, że ​​taniec był łatwy dla każdego. Celem firmy było stać się „Dźwiękiem Młodej Ameryki”. I udało jej się.

Potokowe podejście do tworzenia trafień

Motown było małą firmą. Miała doskonałe wyniki, ale pracowała z niezrównaną wydajnością. Gordy był dumny z faktu, że dzięki krótkiemu stażowi na linii montażowej fabryki samochodów nauczył się tworzyć produkt wysokiej jakości. Przeniósł to podejście do studia.

Odbywał rygorystyczne spotkania dotyczące kontroli jakości. Wydano tylko te płyty, które wytrzymały ostrą krytykę jego zgromadzonego „zaufania mózgów”. Środki były trudne. W rezultacie Motown miało najwyższy współczynnik trafień wydanych singli ze wszystkich wytwórni płytowych w historii. Miało to miejsce u szczytu jej popularności w połowie i pod koniec lat sześćdziesiątych.

Gordy był zmuszony zastosować te niezwykłe metody. Mała firma musi przetrwać w porównaniu z większymi firmami z branży muzyki popularnej. Ta skuteczność była potrzebna nie tylko dla stylu, ale także dla przetrwania.

Rozwój artystów i cena sławy

Program rozwoju artysty był kompleksowy. Firma funkcjonowała jako połączenie szkoły etykiety i akademii sztuk popularnych. Wykonawcy otrzymali skomplikowaną choreografię pod kierunkiem Cholly Atkins. Młode kobiety wychowane w budynkach publicznych, takich jak The Supremes, uczyły się manier społecznych. Uczestnicy wycieczki towarzyszyli autobusom wycieczkowym w ramach trupy. Była to standardowa procedura na początku działalności firmy, kiedy Motown podróżowało do innych części Stanów Zjednoczonych.

Ta strategia działała, dopóki nie zadziałała. Największy sukces Motown osiągnęła w latach 1965-1968. Zdominowała listy przebojów Billboardu. W latach 70. firma nie była tak potężną siłą jak w latach 60. Straciła kilku kluczowych graczy. Pozostało jednak potężnym przedsiębiorstwem. The Jackson 5, The Commodores, Stevie Wonder i Diana Ross dbali o aktualność.

W 1971 roku Motown wydało prawdopodobnie najbardziej wpływowy album soul w historii. Co się dzieje Marvina Gaye’a. Oznaczało to zmianę. Przenośnik zaczął pękać. Dźwięk się zmieniał. Młoda Ameryka, którą kiedyś zdobyli, dorastała.

Od zamieszek w Detroit po interesy w Hollywood

Detroit pod koniec lat 60. było nie tylko hałaśliwe. Był okrutny. Zamieszki na tle rasowym wstrząsnęły miastem, tworząc niestabilne środowisko biznesowe. Berry Gordy nie czekał, aż opadnie kurz. Na początku lat 70. sprowadził Motown do Los Angeles. To posunięcie było strategiczne. Hollywood zaoferowało nowe źródło dochodu.

Kinematografia zadziałała. Głównie. Punktem kulminacyjnym był Lady Sings the Blues (1972). W roli głównej Diana Ross. Film luźno opowiadał o życiu legendy jazzu Billie Holiday. Udowodnił, że Motown może wyjść poza sprzedaż płyt.

Korporacyjna ruletka

Lata 80. zmieniły krajobraz muzyczny. Międzynarodowe konglomeraty wykupywały małe marki. Niezależne firmy znajdują się pod presją. Gordy’emu trudno było nadążać za zmianami. Branża nie kieruje się już uczciwymi zasadami.

W 1988 roku sprzedał Motown firmie MCA. Na tym historia się nie zakończyła. MCA później sprzedał firmę Polygram. Potem przyszła kolej na Universal Music Group. UMG nabyło Polygram w 1998 roku. Motown stało się częścią ogromnej, globalnej machiny.

Pozostała wpływowa. Dźwięk nadal nie ma sobie równych. Od tego czasu nikt nie był w stanie odtworzyć klasycznego stylu Motown. Zachowuje swoją prymitywną moc. W tym biznesie nie gwarantuje się długowieczności. Motown zachowało puls.

Czytanie historii

Jeśli chcesz poznać całą historię, zacznij od Nelsona George’a. „Gdzie podziała się nasza miłość?” (1985) opisuje zarówno triumfy, jak i porażki. To jest standardowa praca.

Gerald Eary „One Nation Under a Groove” (1995) umieszcza Motown w kontekście kulturowym po II wojnie światowej. To jest krótkie podsumowanie. To wyjaśnia, dlaczego muzyka miała znaczenie poza listami przebojów.

Motown and the Arrival of Black Music Davida Morse’a (1971) to krótka książka. Ona też jest przydatna. To wczesne badania. Uchwyca moment, w którym branża się zmieniła.

Aby zobaczyć efekty wizualne, zobacz Bena Fong-Torresa. „Album Motown” (1990) to ilustrowana historia. Wysoka jakość. Pierwsza klasa.

Berry Gordy napisał własną historię w To Be Loved (1994). To jest autobiografia. Ona obejmuje muzykę. Ona obejmuje magię. Obejmuje wspomnienia.

Jego druga żona, Raynoma, napisała „Berry, Me, and Motown” (1990). To jest interesujące. Ale nie zawsze jest to dokładne. Opisuje szczegółowo jej rolę w jej wczesnych latach.

Dr Leakes napisał „Stojąc w cieniu Motown” (1989). Książka skupia się na Jamesie Jamersonie. Był legendarnym basistą. Książka przedstawia jego życie i muzykę. Jest wnikliwa.

Otis Williams z The Temptations napisał „Temptations” (1988). To dobra autobiografia. Williams był jednym z założycieli grupy. Grupa była odporna.

Mary Wilson napisała Dreamgirl: My Life as a Supreme (1986). Czasem budzi kontrowersje. Wilson był zagorzałym uczestnikiem. Jej wersja dodaje kolejną warstwę.

Historia nie kończy się na sprzedaży korporacyjnej. Dźwięk pozostaje. Wpływ pozostaje. Historia jest złożona. Zapisy pozostały.